Jak urządzić mały salon

Przy wyborze mebli do spania nie można oszczędzać na stelarzu. Stelaz listwowy z regulacją twardości to podstawa, szczególnie gdy mieszkanie ma służyć jako nocleg dla rodziny z dziećmi. Pamiętaj, że materac piankowy o grubości 16 cm na takim stelarzu to całkiem inny komfort niż stary tapczan z Ikei sprzed dekady. W home stagingu chodzi o to, by pokazać, że mieszkanie jest gotowe do zamieszkania od zaraz. Nikt nie chce po zakupie od razu biec do sklepu meblowego. Jeśli wstawisz nowy materac, nawet w rozkładanej sofie, od razu podnosisz wartość nieruchomości w oczach klienta. To działa jak zapach świeżego chleba w piekarni.

Przechodząc do przechowywania. W małym salonie brak miejsca na pościel to prawdziwy problem. Rozwiązaniem jest łóżko z pojemnikiem na pościel, ale jeśli decydujecie się na kanapę, szukajcie modeli z szufladami. Możecie też wykorzystać pufy z wewnętrznym schowkiem. Ja u klientki zamontowałam półki nad drzwiami i w niszach. To często pomijana przestrzeń. Na nich przechowuje się sezonowe rzeczy. Do tego stolik kawowy z szufladami lub koszami. Unikajcie szklanych blatów w małych pomieszczeniach. Szybko się brudzą i wyglądają na nietrwałe. Lepiej postawić na matowe drewno lub lakierowane płyty. Wszystko musi być praktyczne.

Oświetlenie to element, który często bagatelizujemy, a on ma ogromny wpływ na odbiór wnętrza. Nie stać mnie było na designerskie lampy za tysiąc złotych. Znalazłam w second handzie starą lampę stojącą za 20 złotych, pomalowałam ją na złoto sprayem i kupiłam nowy abażur. Do sypialni kupiłam girlandę światełek LED, które dają miękkie, rozproszone światło. Dzięki temu wieczorem mieszkanie wygląda jak z magazynu wnętrzarskiego, a nie jak budżetowa aranżacja wnętrz. Zainwestowałam też w kilka żarówek z ciepłą barwą światła. To niby detal, ale zmienia wszystko.

Materac piankowy to kolejny element, który doceniłam dopiero po kilku tygodniach. Wersalka, którą wybrałam, ma wbudowany materac piankowy o grubości 16 cm. To nie jest cienka gąbka, która po nocy odbija się na plecach. Pianka wysokoelastyczna dopasowuje się do ciała, a jednocześnie nie robi się w niej wgnieceń. Malowanie ścian nadało sypialni charakter, ale to materac piankowy sprawił, że przestałam budzić się z bólem kręgosłupa. Goście też chwalą, że kanapa jest wygodna jak normalne łóżko – a to dla mnie najważniejszy test.

Moim pierwszym i największym wydatkiem było łóżko. Nie chciałam spać na dmuchanym materacu przez pół roku. Zdecydowałam się na model z pojemnikiem na pościel z IKEI w promocji. Kosztował 800 złotych, ale po latach nadal jest solidny. Dołożyłam do niego stelaz listwowy z castoramy za 120 złotych i osobno kupiłam materac piankowy na promocji w sklepie internetowym. Wyszło mnie to łącznie około 1500 złotych, ale to była inwestycja w mój komfort snu na lata. Wszystkie meble do salonu, w tym regał i stół, znalazłam w grupach na Facebooku. Wystarczyło poświęcić dwa wieczory na przeglądanie ogłoszeń. Uratowałam na tym majątek. Pamiętajcie tylko, żeby przed zakupem dokładnie sprawdzić, czy meble nie mają uszkodzeń i czy wymiary pasują do waszej klatki schodowej.

Kolejna sprawa to zapach w mieszkaniu. Nie chodzi o chemiczne odświeżacze, ale naturalne aromaty. Zapach wilgoci lub stęchlizny zabije każdą aranżację. Przed zdjęciami warto przewietrzyć wszystkie pomieszczenia, a jeśli to możliwe - upiec jabłka z cynamonem lub postawić miskę z plasterkami cytryny i goździkami. W jednym projekcie mieliśmy problem z zapachem po poprzednim lokatorze, który palił papierosy. Pomogło gruntowne czyszczenie tapicerki i malowanie ścian farbą z dodatkiem neutralizatora woni. Kupujący często decydują się na zakup pod wpływem emocji, a zapach to jedna z najmocniejszych emocji.

Rośliny to obowiązkowy element. Ale nie byle jakie. W boho najlepiej sprawdzają się te o dużych, mięsistych liściach, jak monstera czy filodendron. Ustawiam je w plecionych koszach lub ceramicznych donicach z ręcznie malowanymi wzorami. Pamiętam, jak jedna klientka martwiła się, że nie ma talentu do kwiatów. Poradziłam jej suszone eukaliptusy i trawy pampasowe. Nie wymagają podlewania, a wyglądają, jakby stały tam od zawsze. Do tego gałązki oliwne w szklanych wazonach. Efekt jest natychmiastowy i bardzo fotogeniczny. Ważne, żeby nie przesadzić z ilością. Trzy duże rośliny w różnych kątach pokoju robią więcej niż dziesięć małych doniczek porozstawianych na każdym parapecie. Rośliny w boho mają być elementem architektury, nie przypadkowym dodatkiem.

Stoisz przed sprzedażą mieszkania i czujesz, że coś nie gra. Oględziny są, ale ofert brak. Może to wina tych firanek w kolorze zwiędłej sałaty albo kanapy, która pamięta studenckie czasy? Home staging to nie jest magiczna różdżka, a konkretna strategia. Chodzi o to, by przestrzeń przemówiła do wyobraźni kupujących, zanim jeszcze zdążą otworzyć usta. U mnie na warsztacie często lądują kawalerki po 30 metrów, gdzie każdy centymetr ma znaczenie. Zamiast narzekać na mały metraż, lepiej pokazać, jak sprytnie można go wykorzystać. Pamiętam klientkę, która przez dwa miesiące nie mogła sprzedać mieszkania po babci. Wystarczyło odkurzyć, pomalować ściany na jasny beż i postawić kilka donic z zielonymi roślinami, by w tydzień znaleźć chętnych.