Jak ogarnąć organizację przestrzeni w małym mieszkaniu bez wariowania
Kiedy wprowadzałam się do swojego pierwszego mieszkania o powierzchni 32 metrów kwadratowych, myślałam, że dam radę wszystko poukładać. Szybko okazało się, że organizacja przestrzeni to nie tylko ładne pudełka z Ikei, ale przede wszystkim przemyślane decyzje meblowe. Największym problemem było dla mnie połączenie funkcji salonu i sypialni. Każdego wieczoru rozkładałam materac na podłodze, a rano chowałam go do szafy. Po trzech miesiącach plecy powiedziały dość. Zaczęłam szukać czegoś, co pozwoli mi spać wygodnie i nie zabierze połowy pokoju. I wtedy trafiłam na meble wielofunkcyjne, które całkowicie zmieniły moje podejście do urządzania.
Najlepszym rozwiązaniem okazało się łóżko z pojemnikiem na pościel. Zamiast kupować osobny tapczan i szafkę na przechowywanie, postawiłam na jeden mebel, który robi dwie rzeczy naraz. Pojemnik pod materacem pomieścił trzy komplety pościeli, dwa koce i zapasowe poduszki. Nagle zniknął problem, rzeczy, które wcześniej leżały na krześle. Do tego wybrałam model ze stelażem listwowym, co dało moim plecom odpowiednie podparcie. Wcześniej spałam na składanym materacu piankowym o grubości 8 centymetrów i budziłam się obolała. Teraz mam 16 centymetrów pianki termoelastycznej na listwach i różnica jest kolosalna.
W kwestii dziennego wypoczynku postawiłam na kanapę z funkcją spania. To był strzał w dziesiątkę, bo często przyjeżdżają do mnie znajomi z innego miasta. Kiedyś spali na dmuchanym materacu, który wiecznie się przebijał. Teraz rozkładam kanapę w minutę, a goście mają wygodne miejsce do spania z prawdziwym stelażem. Wybrałam model z mechanizmem DL, który jest prosty w obsłudze i nie wymaga siłowni, żeby go rozłożyć. Ważne było dla mnie też to, żeby kanapa nie wyglądała jak typowa rozkładana wersalka z PRL-u. Tapicerka welurowa w butelkowej zieleni dodała charakteru całemu pomieszczeniu.
Organizacja przestrzeni w kuchni to był kolejny koszmar. Miałam tylko trzy szafki górne i dwie dolne na jakieś 4 metrach kwadratowych. Garnki piętrzyły się na blacie, a przyprawy stały na parapecie. Rozwiązałam to, montując magnetyczną listwę na noże i haczyki pod szafkami na kubki. Do tego kupiłam wąski regał na kółkach, który wsunęłam między lodówkę a ścianę. Zmieściły się tam słoiki z kaszami, makaronem i puszkami. Nagle blat zrobił się pusty, a ja zyskałam przestrzeń do gotowania bez przesuwania co chwilę solniczki.
W przedpokoju zmieściłam tylko wąską szafę o głębokości 35 centymetrów. Buty musiałam trzymać w kartonach pod wieszakami, co wyglądało okropnie. Znalazłam plastikowe organizery na buty, które wsuwają się jeden na drugi i zajmują minimalnie miejsca. Do tego zamontowałam na drzwiach haczyki na torby i klucze. Dzięki temu organizacja przestrzeni w tym maleńkim korytarzu przestała być udręką. Każda rzecz ma swoje miejsce, a ja nie tracę czasu na szukanie rękawiczek przed wyjściem.
Łazienka o powierzchni 3,5 metra kwadratowego to wyzwanie, z którym boryka się wiele osób. U mnie największym problemem było przechowywanie ręczników i kosmetyków. Zamiast tradycyjnej szafki pod umywalką zamontowałam wiszącą szafkę z lustrem. W środku zmieściły się wszystkie buteleczki, pasty i kremy. Na ścianie nad sedesem postawiłam metalowy stelaż z półkami na ręczniki. Teraz nie wiszą na kaloryferze i nie przeszkadzają w suszeniu ubrań. Do tego mały wózek łazienkowy na kółkach wsunęłam obok pralki, idealny na zapas papieru toaletowego i środki czystości.
Największą rewolucją w mojej organizacji przestrzeni okazało się jednak pozbycie się rzeczy, których nie używałam. Miałam trzy tostery, chociaż nie jadam tostów. Dwa zestawy pościeli, które były za małe na mój materac. I stertę ubrań z metkami, wiszących w szafie od dwóch lat. Sprzedałam je na lokalnym portalu i za te pieniądze kupiłam nowe pojemniki do przechowywania. Zasada jedna wchodzi, jedna wychodzi sprawdza się u mnie bezbłędnie. Kiedy kupuję nową bluzkę, oddaję starą do kontenera PCK.
Teraz po roku mieszkania w 32 metrach mogę powiedzieć, że organizacja przestrzeni to nie magia, tylko konkretne wybory. Łóżko z pojemnikiem na pościel, kanapa z funkcją spania z mechanizmem DL i tapicerka welurowa to były moje trzy najlepsze decyzje. Do tego stelaz listwowy sprawił, że nie budzę się z bólem kręgosłupa. Wersalka odeszła w zapomnienie, a każdy centymetr mieszkania ma teraz swoje zadanie. I choć nadal marzę o większym metrażu, to wiem, że nawet w małym lokum da się żyć wygodnie i bez chaosu.